Serie A

Podsumowanie 20. kolejki Serie A

Rozpoczynamy drugą część sezonu! Za nami właśnie 20. kolejka Serie A. I niech ktoś nam powie, że ta liga jest nudna! Lazio nie zwalnia tempa, to już 11 zwycięstwo z rzędu. Sampdoria natomiast tego spotkania nie będzie miło wspominać. Co jeśli Lazio już nigdy nie przestanie wygrywać? Napoli idzie na dno. Klub potrzebuje gruntownych zmian. Pewna era za nimi. Sassuolo wróciło do wygrywania i ograło Torino. Byki tym razem się nie popisały. Rebić uratował Milan, gdy Ibra zawiódł. Inter tylko zremisował z Lecce, gdzie transparenty nie były zbyt przychylne dla Conte, a Juventus wykorzystał szanse i odskoczył na 4 punkty pozostając samodzielnym liderem.

Lazio 5-1 Sampdoria

To był prawdziwy koszmar dla Sampdorii. Gospodarze kompletnie ich zdemolowali. Nie było czego zbierać. Honor Genueńczyków uratował Karol Linetty, pełniący dodatkowo honory kapitana zespołu. Smutne okoliczności do sprawowania tej funkcji, ale kto mógł to przewidzieć? Chociaż, w zasadzie to wszyscy obserwujący ostatnie dziesięć spotkań Lazio.

Rzymianie jadą jak walce po kolejnych drużynach w Serie A i nie zamierzają się zatrzymywać. Ciro Immobile również jest nieuchwytny i powoli zaczyna być oczywiste, że to on zdobędzie koronę króla strzelców.

Już w 7. minucie meczu mieliśmy 1-0 za sprawą Caicedo. Dziesięć minut poźniej sędzia podyktował rzut karny za zagranie ręką Nicoli Murru. Do jedenastki podszedł nie kto inny jak Immobile i podwyższył wynik na 2-0. Jeszcze dobrze kurz nie opadł po tej bramce, a goście przyjęli już kolejny cios. Strzelcem bramki z 20. minuty, oczywiście, Ciro Immobile.

Kolejne bramki padły w drugiej połowie. Najpierw w 54. minucie swoją okazję wykorzystał Bastos (zaledwie po 5 minutach pobytu na boisku), a dzieła zniszczenia dokonał… Tak, zgadliście, Ciro Immobile.

Honorową bramkę ustrzelił Karol Linetty s 70. minucie. To było wszystko na co było stać tego dnia Sampdorię. Goście dodatkowo zostali osłabieni w 74. minucie, kiedy za podcięcie przeciwnika boisko z czerwoną kartką opuścił Chabot. Lazio – Sampdoria, 5-1.

Sassuolo 2-1 Torino

Przebudzenie po trzech porażkach z rzędu i to w dodatku w meczu z Torino, które ostatnio poczynało sobie całkiem nieźle. Tego było trzeba Sassuolo. Patrząc przez pryzmat jedynie miejsca w tabeli, Neroverdi byli skazani na porażkę, los bywa jednak przewrotny i to gospodarze zgarnęli 3 punkty.

Pierwsza połowa nie szła jednak po myśli gospodarzy. Ukoronowaniem słabej postawy była bramka samobójcza Locatelliego z 20. minuty. Przebudzenie nastąpiło w drugiej odsłonie meczu.

Zadowolone z prowadzenia Torino pogubiło się około 60 minuty meczu, to wtedy dał znać o sobie Jeremie Boga, który popisał się genialnym strzałem z dystansu i doprowadził do remisu. 12 minut później na prowadzenie Sassuolo wyprowadził z Domenico Berardi.

Dzięki tej wygranej Neroverdi zajmują obecnie 15. lokatę w tabeli.

Napoli 0-2 Fiorentina

Koniec pewnej ery w Napoli. Drużyna spod Wezuwiusza notuje najgorsze wyniki za czasów Aurelio de Laurentisa i maszeruje w dół tabeli. Jeśli sam trener nie wie od czego nawet zacząć by naprawić sytuację i nie pozostawia suchej nitki na swoich zawodnikach w wywiadach pomeczowych, to rzeczywiście oznacza to głęboki kryzys. Tu potrzeba gruntownych zmian.

Napoli i Fiorentina mają obecnie identyczny stosunek wygranych, remisów i porażek. Dzieli ich jedynie kilka bramek więcej strzelonych na korzyść Neapolitańczyków.

Powody do radości mają natomiast Fiołki, które zaliczyły drugą wygrana z rzędu i to na, wydawałoby się, trudnym terenie. Gdyby patrzeć na statystyki tego meczu, to wynikowi spotkania można się dziwić. Jedynie 38% posiadania piłki. Stosunek sytuacji bramkowych niemal identyczny, z minimalną przewagą gospodarzy.

Pierwsza bramka w meczu padła w 26. minucie po zespołowej akcji, która wykończył Federico Chiesa, po podaniu Marco Benassiego.

Swoje szanse na zdobycie bramki mieli również Piotr Zieliński, Henrique Dalbert czy Lorenzo Insignie. Nikt z nich nie zmienił jednak wyniku. Ostatnia bramka w meczu padła w 74. minucie. Gospodarzy dobił Dusan Vlahović, a bezradny Davide Ospina nie mógł nic zrobić.

Dobry mecz Fiorentiny i słabe Napoli. Pomyśleć, że przecież jeszcze w zeszłym sezonie ta drużyna biła się o mistrza z Juventusem. Dziś pozostaje tylko cień tej drużyny i rozpacz kibiców.

Co było punktem zapalnym tej sytuacji i co może przywrócić blask Neapolitańczykom? Czy potrzebny jest kolejny Maradona? Może Napoli wróci w kolejnym sezonie silniejsze? Na odpowiedzi na te pytania będzie jeszcze trzeba chwile poczekać. Być może Napoli wyjdzie z kryzysu jeszcze w tym sezonie.

Milan 3-2 Udinese

Skreślony rezerwowy bohaterem Milanu! Ante Rebić doppietą ratuje Mediolańczyków przed własną publicznością zgromadzoną na San Siro. Na emocje w tym meczu nie można było narzekać. Pierwsza połowa bardzo blada, jednak to co działo się w drugiej. Rewelacja. Zgadzam się z panem redaktorem Piotrem Dumanowskim, że mecze Serie A rozgrywane o 12:30, to czyste złoto.

Na prowadzenie pierwsze wyszło Udinese. Bramkę już w 6. minucie spotkania zdobył Jens Stryger Larsen bo fatalnym błędzie Gigiego Donnarummy. Taki wynik utrzymał się do przerwy, a kibice Rossonerich zaczęli wątpić w dobry wynik w tym meczu. To co najciekawsze miało dopiero jednak nadejść.

Wyrównującą bramkę strzelił Ante Robić. Chorwat pojawił się na boisku na początku drugiej połowy, zmieniając Bonaventurę. Jak się okazało to była genialna zmiana trenera Pioliego. Rezerwowy napastnik wpakował piłkę do siatki w 48. minucie spotkania, po dobrym podaniu Contiego.

W 72. minucie San Siro wybuchnęło z radości, po tym jak bramkę na 2-1 strzelił Theo Hernandez. W 84. minucie szansę na dobicie rywala miał Zlatan Ibrahimović, jednak 38-letni Szwed pomylił się i zmarnował okazję, a jego strzał przeleciał nad poprzeczką.

Stare porzekadło, że niewykorzystane sytuację się mszczą ponownie dało o sobie znać. Zaledwie minutę poźniej Kevin Lasagna zdołał wyrównać wynik spotkania.

Kiedy zbliżała się 90. minuta meczu, sędzia Pairetto zarządził doliczenie dodatkowych 4 minut. Tuż przed zakończeniem meczu, po raz drugi dał o sobie znać Ante Rebić, który rzutem na taśmę sprawił, że San Siro eksplodowało tego dnia po raz trzeci. Chwilę poźniej arbiter zakończył mecz.

Milan dosłownie wyszarpał zwycięstwo w tym meczu. Drużyna pokazała zaangażowanie do ostatniej sekundy meczu i wyszła na swoje. I chociaż ich gra nie jest idealna, to zaangażowania im odmówić nie można. Efekt Ibry? Bardzo możliwe. Szkoda, że sam Szwed nie zaliczył dziś lepszego występu. Na szczęście dla Mediolańczyków, wyręczył go Rebić. Milan – Udinese, 3-2.

Bologna 1-1 Hellas

Jak niewygodnym przeciwnikiem w tym sezonie jest Hellas przekonała się w tej kolejce Bologna, jedynie remisując swoje spotkanie.

Gospodarze wyszli na prowadzenie w 20. minucie meczu po bramce Matti Baniego. Mogli oni podwyższyć wynik w 39. lub 40. minucie jednak ani Nicola Sansone ani Federico Santander nie potrafili wykorzystać swoich okazji.

W 47. minucie sędzia za zagranie ręką Pawła Dawidowicza podyktował rzut karny i pokazał czerwoną kartkę Polakowi, jednak po wnikliwej analizie VAR odwołał swoją decyzję i kibice Hellasu odetchnęli z ulgą. Czerwieni nie uniknął jednak strzelec bramki dla Bologny, który za brzydki faul otrzymał drugą żółtą kartke i w efekcie wyleciał z boiska, pozostawiając swoich kolegów w ciężkiej sytuacji.

Hellas zaczął dochodzić bardziej do głosu i w efekcie dopiął swego. W 81. minucie najwyżej do piłki wyskoczył Fabio Borini i wyrównał wynik spotkania.

Do końca spotkania, pomimo aż 7 doliczonych minut wynik nie uległ już zmianie i strony podzieliły się punktami.

Brescia 2-2 Cagliari

Torregrossa 2, Tonali 2, Joao Pedro 2. Tak w skrócie można zapisać wydarzenia z meczu Brescii z Cagliari. O co chodzi? Dwie bramki zaliczył w tym meczu Torregrossa, po asystach Tonaliego, w ekipie Cagliari również dwa trafienia zaliczył Joao Pedro.

Pierwsi na prowadzenie wyszli goście w 21. minucie, 6 minut poźniej mieliśmy remis. Kolejne bramki padły dopiero w drugiej połowie. Tym razem na prowadzenie wyszła Brescia, strzelając w 49. minucie. Do wyrównania doszło w 68. minucie.

Największą atrakcją meczu był jednak Mario Balotelli. Wszedł na plac gry w 74. minucie zmieniając Alfredo Donnarummę by opuścić boisko w 82. Najpierw w 81. minucie zarobił żółtą kartkę, by po chwili zobaczyć czerwoną za kolejny faul. Ten chłopak nigdy się nie nauczy…

Lecce 1-1 Inter

Zdecydowanym faworytem tego spotkania byli goście. Gospodarze jednak nie zamierzali ułatwiać zadania swoim rywalom i nie byli zbyt gościnni. Kibice Lecce również nie byli zbyt mili, szczególnie dla Antonio Conte, wywieszając w jego kierunku obraźliwe transparenty.

Przy tak postawionych warunkach Inter nie zdołał przebić się przez obronę gospodarzy i obie drużyny schodziły do szatni przy wyniku 0-0.

Pierwsza bramka w meczu padła dopiero w 72. minucie a jej strzelcem o dziwo nie został nikt z duetu Lukaku-Martinez. Tym razem bramkę zdobył Bastoni. Nerazzurri z prowadzenia cieszyli się jednak tylko 5 minut, po ich upływie na tablicy wyników widniał zapis 1-1. Strzelcem bramki dla Lecce został Mancosu.

Do końca meczu więcej bramek już nie padło i Inter podzielił się punktami z gospodarzami.

Tylko remis i tylko 1 punkt dla Mediolańczyków. W pomeczowym wywiadzie Antonio Conte gorsze wyniki zrzucił na karb problemów z intensywnością gry swojej drużyny.

Genoa 1-3 Roma

Sytuacja Genoi mocno się komplikuje, Gryfy ponownie znajdują się w strefie spadkowej mając dwa punkty przewagi nad SPAL. Roma natomiast wróciła na zwycięską ścieżkę po dwóch porażkach z ekipami z Turynu.

Giallorossi poradzili sobie bez problemu z ekipą gospodarzy i rozbili ich 3-1. Pierwsza bramka dla gości padła już w 6. minucie, po piekielnie mocnym strzał ze dystansu, na który zdecydował się Cengiz Under. Mattia Perin tylko kręci głową z niedowierzaniem. W 15. minucie mogło być już 2-0, jednak tym razem wypożyczony z Juventusu bramkarz stanął na wysokości zadania.

W 44. minucie niesamowitego pecha miał Davide Biraschi, który próbując zablokować podanie, skierował piłkę do własnej bramki. Minutę poźniej, bramkę do szatni strzelił Goran Pandev, który przelobował Pau Lopeza i mieliśmy 2-1.

W 58. minucie miał czego żałować Edoardo Goldaniga, który oddał strzał głową na bramkę Romy, jednak bramkarz nie dał się zaskoczyć. Ostatnia bramka padła w 74. minucie, jej strzelcem został Edin Dzeko, który świetnie wykończył akcję Lorenzo Pellegriniego.

W 6. minucie doliczonego czasu gry okazję na bramkę kontaktową miał jeszcze Goran Pandev, jednak Macedończyk w ostatnim momencie zawahał się i nie oddał takiego strzału na jaki liczył, w efekcie czego Pau Lopez oddalił zagrożenie. To była ostatnia akcja meczu i Roma mogła świętować swoje zwycięstwo.

Juventus 2-1 Parma

Zrobili to! Z drobnymi problemami i przy usypiającej nie tylko rywala, ale i kibiców pierwszej połowie Bianconeri odprawili Parmę z kwitkiem z Allianz Stadium. Dzięki tej wygranej Juventus pozostaje samodzielnym liderem w tabeli i odskakuje Interowi na 4 punkty. Wynikiem będzie zmartwione również Lazio, które liczyło na zbliżenie się nie tylko do Inter ale również do Starej Damy.

Pierwsza odsłona meczu byłą mocno usypiająca. Typowa gra na chodzonego i bramka praktycznie z niczego. Gol padł po zupełnie niegroźnej z pozoru akcji. Jego strzelcem w 43. minucie został Cristiano Ronaldo.

W drugiej połowie widzieliśmy więcej życia, zarówno po stronie Juve jak i Parmy. W efekcie mogliśmy być świadkami dwóch kolejnych bramek w tym meczu. Pierwsza padła w 55. minucie po rzucie rożnym dla Parmy. Strzelcem okazał się Cornelius, który wyskoczył do piłki najwyżej, wygrywając pojedynek główkowy z… Cristiano Ronaldo. Crociati nie cieszyli się z remisu jednak długo. Portugalczyk postanowił wziąć sprawy we własne ręce i razem z Dybalą doprowadzili do remisu zaledwie 3 minuty poźniej. Świetna asysta Argentyńczyka i wykończenie CR7.

Ronaldo w ostatnich 7 meczach strzelił 11 bramek. Świetny wynik jak na 34 letniego piłkarza. Wszyscy martwili się o formę Portugalczyka, a wystarczyło tylko zmienić fryzurę. I proszę, mamy bramkostrzelnego Samuraja. Brawo. Oby tak dalej i do końca sezonu.

Sama gra Juventusu nie była dziś porywająca, na końcu liczą się zdobyte trzy punkty i wynik, ale styl do najlepszych nie należał. Myślę, że wszyscy chcielibyśmy oglądać Juve jak w meczu z Udinese, niż tej dzisiejszy. Parma jednak starała się bardzo szczelnie bronić swojej bramki. Warto dodać, że najjaśniejszym punktem Gialloblu był zakupiony przez Starą Damę Dejan Kulusevski. Widać było jednak lekką tremę w jego poczynaniach.

3 punkty zostają w Turynie, Juventus powiększa przewagę nad Interem.

Atalanta vs SPAL

Mecz zostanie rozegrany w poniedziałek o godzinie 20:45

Tekst napisano dla JuvePoland

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s