Klub

Piemonte Calcio

Żyjemy w czasach, w których rywalizację sportową możemy obserwować nie tylko na boisku, ale również w sieci. Forma rywalizacji, w której przedmiotem działań zawodników są gry komputerowe, stała się bardzo popularna i wkroczyła również do świata profesjonalistów, powstały stowarzyszenia i organy rządowe, jak na przykłąd w Polsce eSports Association. Na e-sporcie można obecnie zarobić krocie, a pamiętam jak mama mówiła, żeby nie grać tyle i wziąć się za naukę, bo graniem na chleb nie zarobie. Ot, taka mała ironia losu.

Dlaczego o tym pisze? Co łączy eSport, Juventus i graczy kibicujących Bianconerim? Już śpieszę z wyjaśnieniem, dla tych którzy jeszcze nie wiedzą. Otóż, 3 dni temu świat obiegła zaskakująca informacja. W najbliższym sezonie, w nowej odsłonie grze FIFA 20 produkowanej przez EA Sports, nie zobaczymy Juventusu. Jest to efekt umowy zawartej pomiędzy Mistrzem Włoch i twórcami gry Pro Evolution Soccer. Na jej mocy KONAMI zyskało na wyłączność prawa do wizerunku drużyny, wliczając w to herb, stroje i nazwę. PES 2020 zdobył też licencje Manchesteru United i Bayernu Monachium, w tym wypadku jednak zmian w FIFA 20 nie będzie.

Informacja o braku licencji od Starej Damy przez wielu uważany jest za wizerunkową wpadkę EA Sports, co rzeczywiście ma swoje odzwierciedlenie w wynikach tej firmy na giełdzie. Kanadyjczycy zaliczyli bowiem spory spadek. Z tego co się jednak orientuję nie pierwszy i zapewne nie ostatni.

Dla fanów serii PES, to nic nowego, że licencje na większość najważniejszych lig i zespołów od lat zgarnia konkurencyjna gra od EA Sports, a rozgrywanie meczów drużyną PM Black White, London FC, czy Man Red to dla nich nic nowego, natomiast fani FIFA są mocno zawiedzeni, przyjdzie im w tym sezonie rozgrywać spotkania Ligi Mistrzów pomiędzy Realem Madryt a Piemonte Calcio.

Nie chciałbym rozprawiać tu o wyższości jednej gry nad drugą, gdyż gracz raczej ze mnie niedzielny. Nie chcę porównywać grywalności, grafiki czy fizyki gry. Lubię czasem zagrać ze szwagrem i kumplami przy piwie szybki mecz na konsoli. Nie jestem fanatykiem gry od EA Sports, osobiście jednak od lat gram w FIFĘ, dokładniej od 1996 roku i kolekcjonuje krążki tej serii. Przesadą by było, gdybym powiedział, że mam wszystkie, ale w zdecydowaną większość zdarzyło mi się zagrać. Sentyment szczególnie mam do dwóch: FIFA 96 ze względu na tamten skład Juventusu i słynnego Alessandro Del Piero Togon’a, oraz FIFA 98: Road to World Cup, za pierwsze możliwe modyfikacje zawodników i sentyment do tamtego turnieju. W PES grałem raz, dawno temu, jeszcze na PC, kiedy na okładce gry znaleźć można było charakterystycznego włoskiego arbitra – Pierluigiego Colinę.

W tym roku tradycyjnie zamierzam kupić nowy krążek lub wersję elektroniczną FIFY w celach typowo kanapowo-rozrywkowych. Z pewnością dziwne dla mnie będzie rozgrywanie spotkań drużyną Piemonte Calcio, jednak mając na uwadze trzy rzeczy, myślę, że nie będzie to aż takie tragicznie.

Po pierwsze, producenci zapewniają, że nazwiska i wygląd piłkarzy pozostaną niezmienione, zatem wciąż będzie można nękać przeciwników strzałami z przewrotki CR7, czy bić świetne wolne za sprawą Pjanica.

Po drugie, większość graczy, od momentu pojawienia się trybu FUT i tak gra drużynami złożonymi z gwiazd różnych klubów, kompletuje karty piłkarzy i wymienia je podczas wykonywania, tak zwanych wyzwań FUT lub sprzedaje innym graczom za wirtualne punkty, pozwalające na dalsze modyfikacje i usprawnienia drużyny. Mecze rozgrywane są w sieci pomiędzy klubami o kompletnie przypadkowych nazwach – tyczy się to też tych rozgrywanych w profesjonalnym świecie e-sportu.

Po trzecie, nikt nie broni graczom w trybie FUT stworzyć drużyny Juventus i rozgrywać nią meczów po skompletowaniu oryginalnego składu drużyny.

Powiedzmy sobie szczerze, dramatu nie ma, mogą za to mogą być korzyści dla klubu. Juventus od dłuższego czasu chce bardziej otworzyć się na rynek azjatycki, a świetną okazją do tego jest nawiązanie partnerstwa z japońską firmą gier komputerowych. Dodatkowy grosz w portfelu również się przyda, mając na uwadze, moim zdaniem, kosmiczne ostatnio transfery. Fanom PES też się coś od życia należy, dlatego w grze w końcu bedą mogli zagrać swoją ukochaną drużyną, przy okazji kopiąc tyłek Manchesterowi United czy Bayernowi Monachium.

No i w końcu – to tylko gra. Fino Alla Fine!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s